Nie wszyscy lubią procenty

Co jest większe: 15,6 czy 11,6? Cóż to za głupie pytanie; wiadomo, że 15,6!

Jeśli dynia urośnie o 15,6 centymetrów w ciągu miesiąca, to jest więcej niż 11,6 centymetrów. Zainteresowanych tym, dlaczego właśnie dynia, odsyłam do poprzedniego felietonu Wybierzmy wisienki, może wylosujemy dynię. Żeby jednak nie zajmować się uprawą warzyw, wróćmy na rynek książki.

W jednej z prezentacji zamieszczonej na stronie Polskiej Izby Książki możemy znaleźć taki oto slajd.

Wzrost cen książek

Skupmy się na wyjaśnieniu znajdującym się pod tabelą.

Postępująca dysproporcja między ceną zbytu, a ceną detaliczną, widoczna w tabeli jest związana z nasileniem się zjawiska wzrostu rabatów sektora dystrybucyjnego, zarówno w obszarze hurtowym, jak i detalicznym.

No cóż, nie ma żadnej wątpliwości co do wzrostu różnicy między ceną detaliczną a ceną hurtową (zbytu). Jeszcze w 2005 roku różnica ta wynosiła 11,6 złotych, by w 2012 było to horrendalne 15,6 złotych.

– Jak się nazywają te małe, których jest po sto we wszystkim?
Magrat zdziwiła się. – Chodzi ci o procenty?

Terry Pratchett, Trzy wiedźmy

Dziwię się, że PIK nie spróbował pokazać, że w ciągu tych siedmiu lat wzrost owej różnicy wyniósł aż 35%, zwłaszcza że było to więcej niż wzrost wskaźnika inflacji w tym okresie. Przecież w swojej argumentacji Polska Izba Książki uwielbia żonglować nieporównywalnymi danymi. Może więc chodziło o to, żeby nie pokazać tych małych, których jest po sto we wszystkim?

Cóż bowiem się dzieje, gdy porównamy stosunek ceny zbytu do ceny detalicznej w kolejnych latach, czyli wyrazimy te wartości właśnie w procentach?

Ponieważ od lat „robię w wykresach”, zaprezentuję go najpierw tak, żeby robił imponujące wrażenie. Zwłaszcza na laikach.

Widać wyraźnie te zmiany, silny wzrost w ostatnich latach. Prawda?

A teraz przeskalujmy go nieco.

Różnica w PLN

Cóż się okazuje? Otóż w okresie od 2005 do 2012 roku różnica między ceną zbytu a ceną detaliczną wynosiła średnio 39,3%, przy odchyleniu standardowym rzędu 0,7. Mówiąc językiem najprostszym z możliwych – relacja między tymi dwiema wartościami praktycznie nie ulega zmianie.

Wniosek Polskiej Izby Książki jakoby na dysproporcję między tymi cenami wpływały nasilające się rabaty jest równie poprawny, jak to, że na spożycie lodów wpływają zakupy T-shirtów. W końcu w lecie kupuje się więcej i jednych, i drugich, a zimą jest odwrotnie. Polska Izba Książki apeluje o merytoryczną i wyważoną dyskusję. Cieszymy się, choć musimy chyba najpierw uzgodnić sposób podawania faktów i danych.

Pozostaje jeszcze tylko kwestia metodologii ustalania średniej ceny. To jednak jest temat na już zupełnie inny materiał.

Grzegorz Zalewski

Wydawnictwo Linia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *