Przeciw ustawie

Wydawnictwo Novae Res – LIST OTWARTY W SPRAWIE PROJEKTU USTAWY O „JEDNOLITEJ CENIE KSIĄŻKI”

  • Uważamy, że regulacja ceny książki nie może istnieć w oderwaniu od równie ważnego elementu kompozycji marketingu mix, jakim jest dystrybucja na rynku książki.

    • Uważamy, że ustawa wprowadzająca ujednolicenie ceny książki jeszcze bardziej ograniczy debiutującym twórcom dostęp do rynku wydawniczego.

Pobożnym życzeniem wydają się być uwagi, które sugerują, że w momencie podjęcia przez ustawodawcę decyzji o wprowadzeniu jednolitej ceny książki, dystrybutorzy obniżą swoją marżę, a w konsekwencji wydawca zyska możliwość obniżenia ceny okładkowej książki. Dystrybutorzy mogą obniżyć swoje marże, ale wcale tego robić nie muszą, a już z pewnością nie w stopniu, w jakim rzeczywiste ceny detaliczne reguluje obecnie wolny rynek. Jeżeli zaś dystrybutorzy nie skorygują swoich marż, to przy braku możliwości rabatowania dla czytelników, końcową ceną książki zostanie cena okładkowa, a więc znacznie wyższa niż aktualnie osiągalna dla czytelników na rynku.

Dzika Banda – ile kosztuje książka, czyli po co komu jednolita cena książki

Pytanie zatem zasadnicze brzmi – co spowoduje jednolita cena książki? Jeśli sprawi, że wydawcy obniżą ceny książek do tych nieuwzględniających wpisany rabat – rewelacja. Książki zatem powinny kosztować o jakieś 25/30 procent mniej. Na logikę. Ale logika nie zda tu egzaminu. Skoro ktoś kupował za więcej, znaczy że kupować będzie dalej. Najistotniejsze jest jednak to, czego ustawa nie reguluje – czyli zamordystyczne kwoty pobieranie przez dystrybucję. Jeśli tu nic się nie zmieni, ustawa, choćby nie wiadomo jak wspaniała – niewiele da.

Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego – Zakaz przeceniania książek wzmocni przewagę wielkich sieci nad małymi księgarniami

Komu ewentualna ustawa pomoże? Wielkim rynkowym graczom . Po pierwsze – tym, którzy wykorzystując sprzedażowy efekt skali będą mogli narzucać dostawcom swoje reguły. Po drugie – tym, których przewagi są widoczne nie tylko na etapie sprzedaży końcowej, ale również w „pionowej strukturze” rynku książki. Warto w tym momencie przypomnieć, że np. Grupa Empik to dziś nie tylko sieć salonów, ale też również właściciel Grupy Wydawniczej Foksal. Co więcej, kilka tygodni temu Empik złożył do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta wniosek o przejęcie kontroli nad spółką Platon, która specjalizuje się w hurtowej sprzedaży książek. Dla firmy, która jednocześnie zajmuje się wydawaniem, sprzedażą hurtową i sprzedażą detaliczną funkcjonowanie pod rygorem ustawy, a nawet jej obejście – nawet bez dwóch przytoczonych powyżej, najbardziej kontrowersyjnych przepisów – będzie dużo prostsze, niż dla jakiekolwiek „niezależnego” podmiotu.

Stała cena książek? Jestem przeciw. Paweł Toboła-Pertkiewicz (wyd. Prohibita, księgarnia multibook.pl)

W czym więc tkwi problem z ceną? W tym, że te dwa molochy plus kilka innych firm zaczęło tracić swoją pozycję na rynku księgarskim. Nie radzą sobie w konkurencji z działającymi szybciej, lepiej i taniej firmami, więc idą do Ministra i mówią: „trzeba ratować książki, bo książka to dobro kultury”, „książka nie może być sprzedawana w internetach”, czy „bylegdzie”, i trzeba zakazać sprzedawania taniej.

Prostaekonomia.pl – Jednolita cena książki – co widzą i czego nie chcą widzieć autorzy projektu?

Czy naprawdę ograniczanie sprzedaży książek, odbieranie klientom możliwości zakupu po promocyjnej cenie i potencjalne przyczynianie się do szerzenia piractwa jest lepsze dla rynku książki niż wolna konkurencja? Czy ktoś naprawdę wierzy, że wzrost ceny książek przyczyni się do wzrostu czytelnictwa?

Speculatio.pl: Jednolita cena książki – tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi

Kto będzie szukał i wyłapywał, skąd nagle na jakimś portalu aukcyjnym są książki za połowę ceny? Czy ktoś jeszcze pamięta, jak za PRL-u drukarze “dorabiali” górką nieco więcej nakładu, który jeszcze przed oficjalną sprzedażą znajdował się na stolikach bazarowych?

Lubimyczytac.pl – List w sprawie ustawy o książce

Porównywalnie jednomyślne stanowisko czytelnicy wyrazili, odpowiadając na pytanie, czy polska książka potrzebuje ratunku w postaci ustawy o jednolitej cenie książki. Aż 83% osób (4 153 głosów) uważa, że ustawa nie jest potrzebna na polskim rynku książki. Zaledwie 13% ankietowanych (635 głosów) ma odmienne zdanie, a 4% czytelników (221 głosów) nie potrafiło określić swojego stanowiska.

Świat Czytników – Ustawa o stałej cenie książki – reaktywacja. I kilka opinii sprzed dziesięciu lat.

A inny sposób obejścia ustawy wskazuje Klub Jagielloński – duże sieci będą mogły wciąż stosować programy lojalnościowe w rodzaju „wydaj 200 złotych, otrzymasz dodatkowe 50 zł na książki”. Wielcy sobie zawsze poradzą, a ustawa wykosi im mniejszą konkurencję.

Andrzej Kuryłowicz (Albatros) – Ustawa o stałej cenie książki jest nam potrzebna tak, jak lodówki na Antarktydzie (26.02.2014)

Sam projekt, wymieniający w swojej preambule rzekomo pozytywne konsekwencje wprowadzenia stałej ceny na książkę to zestaw pobożnych życzeń (typu zwiększenie czytelnictwa, spadek średniej ceny książki, wzrost sprzedaży) i rygorów sprzecznych nierzadko ze zdrowym rozsądkiem, sprzeczny z istniejącym prawodawstwem zabraniającym zmów cenowych, stanowiący zaprzeczenie idei wolnego rynku.

Booklips.pl – Izrael rezygnuje ze stałej ceny książki

Ustawa zdaniem minister miała spowodować znaczny wzrost cen nowych tytułów i ogromny spadek sprzedaży. Jak podają wydawcy, ogólna sprzedaż książek spadła o 20%, a sprzedaż nowych tytułów zmniejszyła się aż o 60%. Załamanie sprzedaży i nieustająca krytyka ze strony różnych środowisk sprawiły, że nowa Minister Kultury, Miriam Regew, zdecydowała się wnieść o uchylenie ustawy i przywrócenie modelu wolnorynkowego.